czwartek, 30 lipca 2009

Otavalo-northern Andies-northern Ecuador


Otoz udalo nam sie przejechac Kolumbie z polnocy na polnoc,i oto jestesmy juz w Ekwadorze,panstwie polozonym,jak sama nazwa wskazuje,na rowniku,nieco mniejszym niz Polska, o ludnosci 13,3 mln.

Kraj doslownie siedzi na wulkanach andyjskich,z ktorych wiele jest czynnych,czesc drzemie,a niektore okres aktywnosci,jak sie wydaje,maja juz za soba.

Czemu Otavalo?

Bo tu odbywa sie najwiekszy w kraju targ artykulow rzemiosla ludowego-patrz zdjecia.Òkupilem sie w przerozne rzeczy i podejrzewam,ze niektorzy z was ,dzieki nim,bede w zimie stanowic sensacje na stoku narciarskim w Bialce Tatrzanskiej:)

A z innych rzeczy,to mam juz numer komorki ekwadorskiej pod ktorym jestem dostepny:

+(lub 00)-593(kod kraju)-81098627

Uzywam jej do kontaktow z przyjaciolmi stad,ale jak ktos z Polski zadzwoni Skype'em,to tez bedzie fajnie:)

Jestem juz w Quito,ale o tym na bloggu napisze pozniej,choc zdjecia -czesciowo-beda juz dzis:)

http://picasaweb.google.com/elsuelo/OtavaloNorthernAndiesNorthernEcuador#

Jacek

wtorek, 28 lipca 2009

Pasto-southern-central Andies-on the Ecuadorian border-south-western Colombia


Pisze to juz po stornie Ekwadoru,gdzie wjechalismy dzis wlasnie.

Slow kilka o poludniu Kolumbii.Od 5 lat wojsko kontroluje te okolice, a zwlaszcza przelotowe drogi przez te czesc kraju,choc tereny "daleko od szosy" nadal znajduja sie czesciowo pod kontrola komunistycznej partyzantki FARC-patrz zdjecia.

Warto zobaczenia atrakcja i miejscem pielgrzymek jest znane w tym kraju Sanktuarium Maryjne de las Lajas,uonczone w 1944 r.,a wiec stosunkowo niedawno.Tutaj religijni ludzie tego kraju i kraju sasiedniego,czytaj Ekwadoru, a takze i dalszej zagranicy, przybywaja z prosba o pomoc w swoich problemach.

Wydaje sie,ze czesc z nich odchodzi w poczuciu bycia wysluchanym,bo funduja nierzadko na okolicznych skalach tabliczki wotywne-patrz zdjecia.

Laguna de la Cocha,Jezioro Cocha,wysokogorskie jezioro w okolicach Pasto, przpypomina nasze Mazury i tylko porastajaca wyspe Corota wysokogorska dzungla uswiadamia,ze to nie Polska.

Zapraszam do albumu:

http://picasaweb.google.com/elsuelo/PastoSouthernCentralAndiesOnTheEcuadorianBorderSouthWesternColombia#

piątek, 24 lipca 2009

Cali-the world's salsa capital-south-western Colombia


Cali,trzecie-czwarte co do wielkosci miasto Kolumbii,slawne w Europie ze swojego kartelu narkotykowego,niestety,ale rowniez miato ludzi szanujacyhc prawo i zarabiajacych ciezko na swoj codzienny chleb.

Miasto to juz blisko 500-letnie, zalozone w 1536 r. przez konkwistadora Sebastiana de Belalcazar,miasto rowniez uniwersyteckie,gdzie mysl marksistowska wciaz zyje-patrz zdjecia.

Oprocz wyprawy w okoliczne gory mozna tu tez tanczyc salse,bo podobno Cali to swiatowa stolica tego tanca.Dzis wieczorem zamierzam sie temu partycypatywnie przyjrzec:)

Pozdro:)


http://picasaweb.google.com/elsuelo/CaliTheWorldSSalsaCapitalSouthWesternColombia#

środa, 22 lipca 2009

Valle de Cocora-Cocora Valley-Central Andies-western Colombia


Na wysokosci od 2500 do 2700 m n.p.m. znajduje sie ta piekna dolina w lancuchu And Srodkowych,ktorej zbocza sa porosniete charakterystyczna palma woskowa,la palma de cera,najwyzsza podobno palma swiatajednym z symboli Kolumbii.

Dosc ciekawa rzecza jest,ze mimo tak duzej wyskosci zbocza sa porosniete gesta dzungla, w wyzszych partiach przetkana mgla,stad nazywa sie ja czasem el bosque de la neblina,czyli mgielnym lasem.

Pozdrowienia juz z Cali na poludniu kraju.

:)

Zapraszam do albumu:


http://picasaweb.google.com/elsuelo/ValleDeCocoraCocoraValleyCentralAndiesWesternColombia#5361481641580056178

poniedziałek, 20 lipca 2009

El Dia de la Independencia de Colombia 20 de Julio-Colombia'a Independence day-Manizales


W 1819 r. po spotkaniu dwu wielkich ludzi tego kraju, generala Santander i generala Simon'a Bolivar'a poprowadzili oni swoje wojska przeciw lealistom hiszpanskim i po bitwie pod Boyaca, Kolumbia oglosila swoja niepodlegosc.Skladala sie wowczas rowniez z dzisiejszej Wenezueli i Panamy,a takze Ekwadoru.

Z czasem poszczegolne czesci kraju oderwaly sie od niej.

Dziejszy pchod z okazji Dnia Niepodleglosci odbywal sie,jak sie dowiaduje,w kazdym wiekszym miescie kraju.Uczestniczyli w nim policjanci,wojskowi,obrona cywilna,dzieci i mlodziez.

Podstawowa roznica miedzy tutejszym pochodem a analogicznym w Polce jest taka,ze na ulicy widac dosc ludzi z bronia,zeby dokonac inwazji na Koree Polnocna i Kube:).

Wieczorem spotkalismy sie z rodzina naszych przyjaciol ,poznanych w Cartagenie,ojcem Andres'em i jego rodzicami,brakowalo tylko jego mlodszego brata,Juan'a Pablo,oficera kolumbijskiej piechoty morskiej,ktory za tydzien sie zeni.

Zapraszam do ogladniecia mojego albumu.:)

http://picasaweb.google.com/elsuelo/ElDiaDeLaIndependenciaDeColombia20DeJulioColombiaAIndependenceDay20thJulyManizales#

sobota, 18 lipca 2009

Manizales-near the Los Nevados National Park-Central Andies-western Colombia


Manizales,jeden z lokalnych osrodkow uprawy i handlu kawa,niemal stolica tzw. "Eje Cafetero",czyli osi kawowej,zalozone dopiero w 1849 r.,a wiec stosunkowo mlode miasto,otocozne Kordillera Centralna Andow.

Turysta wybiera sie stad na okoliczne plantacje kawy, a takze ( w moim przypadku jutro), do Parku Narodowego Los Nevados,osniezonych szczytow wygaslych i drzemiacych wulkanow.

Miasto cieszy sie czystym powietrzem i piekna przyroda gorska wysokosci 2100 m n.p.m.,a wiec wieczorami troszke tu chlodno,ale w tzw. "zona rosa",co tutaj oznacza dzielnice barow,jest dosc miejsc gdzie sie mozna rozgrzac.

Zapraszam do albumu,jak zwykle.bo 1 zdjecie warto wielu slow,oczywiscie:)

http://picasaweb.google.com/elsuelo/ManizalesNearTheLosNevadosNationalParkCentralAndiesWesternColombia#

czwartek, 16 lipca 2009

Santa Fe de Antioquia-Central Andies-western Colombia


Santa Fe de Antioquia,przeurocze miasteczko o zaledwie 80 km od Medellin,ale polozone o cale 1000 m nizej,na wysokosci 500 m n.p.m.,jest miejscem wypoczynku weekendowego medellinczykow,bo jest tu tropiklanie cieplo niemal caly rok,gory sa sliczne,wybudowano wiele pensjonatow,isntieje mozliwosc jazy konnej,uprawiania wspinaczki(malo popularne) i innych sportow.

Miasto powstalo w XIX w. i wydaje sie ,ze sie w tym czasie tez zatrzymalo.Ma uroczy klimat zyia spokojnego,zycia tropikow tak blisko Medellin,miejsca gdzie pracuje sie solidnie i robi duze pieniadze legalnie i nielegalnie.

Zapraszam do obejrzenia zdjec w galerii:

http://picasaweb.google.com/elsuelo/SantaFeDeAntioquiaCentralAndiesWesternColombia#

Jutro wyjezdzamy do Manizales,miasto slynnego z dwu przede wszystkim rzeczy:
-plantacji kawy i
-Parku Narodowego Los Nevados,czyli osniezonych szczytow wygaslych wulkanow(ponad 5000 m n.p.m).

Ale o tym w nastepnym poscie:)

wtorek, 14 lipca 2009

Medellin-Central Andies-western Colombia


Medellin,obok Bogoty i Cali, najwieksze miasto Kolumbii.Polozone na wysokosci 1200 m n.p.m.,zwane tez Miastem Wiecznej Wiosny,bo caly rok temperatura krazy wokol 25 stopni C.

Medellin-miasto przemyslowe,miasto potomkow hiszpanskich zydow zwanych tu los paisas,ktorzy niewiele mieszali sie/mieszaja sie z innymi rasami i przez to przypominaja najbardziej z wszystkich kolumbijczykow europejczykow.

Medellin-miasto Pablo Escobar`a,wielkiego barona handlu narkotykowego,zabitego we wspolnej akcji kolumbijskich i amerykanskich sluzb specjalnych w 1993 r.

Medellin-przyszlosc tego kraju,miejsce gdzie najwiecej uniwersytetow i ludzi wyksztalconych.

Dzis jeszcze mamy sie spotkac z trojka takich ludzi,poznanych poprzez Couchsurfing, i juz sie na to spotkanie ciesze.

A wszytkich czytelnikoew bloga pozdrawiam i przypominam,ze czasem ,nie tworzac nowego posta na blogu,umieszczam nowe zdjecia w starym,juz istniejacym albumie:)


http://picasaweb.google.com/elsuelo/MedellinCentralAndiesWesternColombia#

piątek, 10 lipca 2009

Cartagena de Indias-Caribbean Coast-northern Colombia


Cartagena de Indias,perla Karaibow,trzeci hiszpanski port w Nowym Swiecie,zalozony w 1533 r. przez konkwistadora Pedro de Heredia.Miasto parne,,wypelnione tlumem turystow i mieszkancow ,w wiekszosci mulatow i metysow.

Zycie toczy sie tu swoim powolnym rytmem przy niezmiennej temperaturze okolo 32 stopni przez caly rok i przy dzwiekach latino pop'u.

Fort San Felipe de Barajas,budowany od konca XVII do XVIII wieku nadal unosi sie nad tym rozgrzanym w karaibskim sloncu miejscem.

Gama kolorow i architektura koloniale czasy pamietajacego starego miasto tworza niesamowita atmosfere tego co znane i tego co egzotyczne.Zapraszam do galerii,zeby przyjrzec sie temu miejscu okiem aparatu fotograficznego i moim.

Jutro czeka nas wyprawa calodzienna do Parku Narodowego Wysp Rosario:)




czwartek, 9 lipca 2009

Cabo de la Vela-La Guajira Peninsula-Caribbean Coast-north-westernmost Colombia


Pisze juz ze slawnej miejscowosci Cartagena de Indias,drugiej osady hiszpanskiej w Ameryce Poludniowej ktora przetrwala ataki indian i piratow Morza Karaibskiego,zalozonej w 1533 r. przez Pedro de Heredia.

Ale o tym bedzie w nastepnym poscie.Wrocilismy wlasnie z powrotem do cywlizacji z najdalej wysunietego na polnocny-zachod zakatka Kolumbii, Polwyspu La Guajira,znad samej granicy z sasiednia Wenezuela.Kraina to,jak widac,pustynna,przewaznie kamienista i piaszczysta,z niewielka iloscia krzakow.Tutaj znajduja sie dwa najdalej wysuniete na polnoc przyladki Ameryki Poludniowej-Cabo de la Vela(przyladek zagla) i Punta Gallinas(ostrze kur).

My bylismy tylko na Cabo de la Vela,i jedno mozna z cala pewmoscia o nim powiedziec,tam WIEJE.Zamieszkuja te okolice indianie etnii Wayuu,o dosc charakterystycznych rysach-patrz zdejcia.

Sanitaria sa tam,powiedzmy, na poziomie podstawowym,spi sie w hamakach i miejscowych hamakach,takich jak moj,zwannych lokalnie "chinchorro".

Pieknie zasypa sie w takim "wietrznym" miejscu przy swietle ksiezyca,kolyszac sie w hamaku.

Ale to juz za nami.Jutro wyruszamy na podboj Cartagena de Indias,wspomnianej w ksiazce jednej z moich ulubionych pisarek-Isabel Allende- pod tytulem "Ines ,Pani mojej duszy".

Pozdrowienia dla wszystkich.

Jacek

Acha,album jest tam gdzie zawsze:)

poniedziałek, 6 lipca 2009

Tayrona National Park-Caribbean Coast-north-western Colombia


Wczorajszy dzien uplynal nam na zwiedzaniu Parku Nardowego Tayrona,okolo 34 km ciagnacej sie wzdluz morza dzunglii.

Nie byla to jakas szczegolna atrakcja,jak widac na zdjeciach,ale trzeba przynac,ze duszno tu,parno tu i zielono tu.

Nie jest prawda,ze Kolumbia, a przynajmniej miejsca w ktorych jestesmy, jest miejscem szczegolnie niebezpiecznym.Mimo ze na ulicach i szosach widac sporo mundurowych,to jednak kontrole sa sporadyczne,a w naszym przypadku nie bylo jeszcze zadnej.Z zachowania tez zolnierzy wyczuwa sie odprezenie.Inna rzecza jest,ze Kolumbia jest krajem 3 razy wiekszym niz Polska.I to co sie dziej po drugiej stronie Andow,w Los Llanos i Amazonii,wydaje sie byc bardzo odlegle.

Jutro ruszamy juz na Cabo de la Vela/Punta Gallinas,polozne na przybrzeznej pustynii wioski rybackie znaczace najdalej wysuniete na polnoc punkty Ameryki Poludniowej.Nie bedzie tam internetu i zasiegu telefonii komorkowej ,wiec zdjec nalezy sie spodziewac dopiero po powrocie do cywilizacji.

Link:

http://picasaweb.google.com/elsuelo/TayronaNationalParkCaribbeanCoastNorthWesternColombia#

sobota, 4 lipca 2009

Santa Marta-Caribbean Coast-north-western Colombia


Oto juz wybrzeze Morza Karaibskiego,nie tak pieknego tutaj jak w Meksyku,ale za to niezmiennie cieplego i woda i powietrzem.


Bardzo duzo spostrzega sie tu murzynow,sprowadzanych do kolonii do pracy na planatacjach trzciny cukrowej,i wszystkich innych odcieni spektrum rasowego.


Miasto zostalo zolozone w 1525 przez konkwistadora Rodrigo de Bastidas, i bylo pierwszym portem i osada hiszpanska w Ameryce Poludniowej ktore przetrwalo ataki indian i piratow Morza Karaibskiego.

W 1830 r. zmarl tu chory ciezko na gruzlice Szymon Boliwar, i stoi tu bardzo duzo poswieconych mu pomnikow-patrz zdjecia.

Plaze tutejsze nie naleza do najpiekniejszych na Karaibach,co widac,ale to co najpieknijesze wciaz przed nami:)

Pozdro dla wszystkich i zapraszam do albumu:



środa, 1 lipca 2009

San Gil-Barichara-Eastern Andes-central-northern Colombia


Zaczelo sie robic cieplo,nareszcie.Gdy tylko zjechalismy poltorej tysieca metrow w dol po grzbiecie andyjskim, na tychmiast poczulem,ze jestem w kraju cieplym,takim jakie lubie.

Pojawila siemrzadkie narazie,bananowce i inne tropikalne drzewka,a przepysznie wygladajaca Kordyliera Andyjska,tak tu zielona i mila oku,cieszy spojrzenie na kazdym kroku.

Odsylam znowu do zdjec,bo one wiernie oddaja tutejsze klimaty,co prawda bez glebi.

Miasteczka historyczne w Kolumbii przypominaja bardzo wile innych zalozonych przez hiszpanow w Nowym Swiecie osady.Nieodmiennie w srodku znajduje sie Plaza Mayor,czasem zwana inaczej,ale zawsze na planie prostokata,a przy jednej z jej bokow pnie sie do gory kosciol,katedra czy nawet bazylika.Uliczka geometrycznie przebiegaja prostopadla i rownolegle do wyznaczonego przez plaze centrum miasta.

Pieknie dzis tez prezentowaly sie w sloncu sczyty Andow,gdy szlismy Camino Real,krolewska droga,z czasow przedkolumbijskich jeszcze, z Barichary,miasta pomnika narodowego,do wioski Guane.

Barichara zachowala architekture epoki kolonialnej,i dlatego kreci sie tu wiele latynoskich telenoweli.

Pod koniec dnia padalo dzis,PADALO,a ulicami San Gil sciekala woda strumieniami,ale taka uroda bycia na rowniku.

Oto link: